2010-11-22 – droga z Immerhof do Osire

Budzik, ojej, już trzeba wstać. Poranne słońce nieśmiało ogrzewa nasze namioty promieniami. Szybkie pakowanie i leniwe śniadanie. Pożegnanie z gospodarzem, z pieskiem, kotkiem i zieloną trawką. Znów w drodze – twarde siodełka, szutrowa autostrada do nieba, prażące słońce, dręczące pragnienie, wyschnięte, kolczaste krzaki na poboczu drogi i gdzieniegdzie w oddali przebiegające stadko dzików lub antylop kudu. I tak przez 20 km. Normalka? Standard? Czyżby?

Niech się strzeże ten, kto uśpiony monotonią krajobrazu i piekącym słońcem, nazbyt zaufa swoim siłom, skupieniu i ostrożności na drodze. Niech się strzeże! Błahe pytanie (ile już przejechaliśmy, Maja?), lekki obrót głowy, by pytanie było właściwie skierowane, a później już tylko: kamień jeden… skręt kierownicy w lewo… Aaaa… ratunek… skręt w prawo… Uuuu… pobocze… uwagaaa… znów ostro w lewo oj ostro… ooo kur..cze … GLEBA..

Cisza..

Magda siedzi, przykryta rowerem, nie rusza się. Co się stało.. Co Cię boli? ”…Mmm..” Dopiero po chwili: „Ręka..” Patrzymy, łokieć puchnie z sekundy na sekundę. Pierwszy do akcji rusza Filip: „A jak tu dotykam to boli?”. „Boli..” „A tu?” „Boli”. Po krótkich oględzinach wstępna diagnoza brzmi: silne stłuczenie łokcia i przedramienia, złamań brak. Do tego dochodzi stłuczenie kolana i dość mocne zdarcie naskórka. Pierwsza pomoc przebiega szybko i sprawnie (apteczki Medaid bardzo się przydają). Co ciekawe, szok, adrenalina, nie wiadomo co jeszcze, sprawia, że zamiast wyć z bólu, Magda śmieje się do rozpuku podczas odkażania ran.

Kolejne szybkie decyzje: Magda jedzie do szpitala/lekarza z Filipem. Z pomocą przychodzi, a właściwie przyjeżdża nasz ubiegło-nocny gospodarz Eiden. Niesamowita życzliwość tubylców każe nam się już kolejny raz zastanowić nad własnym postępowaniem.. Wszyscy mamy nadzieję, że w Osire będzie Roentgen, że Magdzie nic nie jest, że to zwykłe stłuczenie jest, wygoi się i ruszymy w dalszą drogę. Najbardziej chce tego Magda… przychodzi pierwsze załamanie na myśl, że mogłaby zakończyć swoją przygodę w tym miejscu..

Maja z Kubą rusza w dalszą drogę rowerami. Droga okazuje się najtrudniejszym odcinkiem na trasie. Po 30 km „tarki” na horyzoncie pojawia się trzepocąca na wietrze polska flaga… Co za ulga! To koniec naszej walki z szutrem i słońcem na dziś. Wjeżdżamy na farmę Annadri i Piet’a. Spotykamy Magdę i Filipa. Wszystko dobrze, uff! Magda usmarowana czerwoną, odkażającą mazią wygląda na zmęczoną dniem pełnym atrakcji. Nic dziwnego. W nagrodę znów doświadczamy lokalnej gościnności: objazd po farmie gospodarzy, zimne napoje, bieżąca woda, pyyyyszna kolacja, zajmująca rozmowa, cenne rady na temat węży i miękkie łóżko… Czy czegoś jeszcze potrzeba umęczonemu podróżą i „atrakcjami” rowerzyście? Chyba tylko zimnego piwa, basenu i masażu.

Raz jeszcze serdeczne podziękowania dla firmy MedAid z Poznania, sponsora sztafety, która ufundowała nam apteczki pierwszej pomocy. Mamy szczerą nadzieje, że od tej pory będą nam już nieprzydatne 🙂

Very special thanks to Eiliad, who not only had us on his farm the day before, but also played the role of abulance and helped us with his Toyota to get Magda to nearest doctor – a mere 140 km drive.

Big thanks to Annadri i Piet who hosted us on their farm the next day and treated us to some of the best food we’ve eaten in a while

7 komentarzy to “2010-11-22 – droga z Immerhof do Osire

  1. Magdalena Weglarz pisze:

    Dzieki za wsparcie!Pozbieralam sie i pojechalam dalej;)
    Julia i chyba nawet ten sam Brennaborek (z Aniolkiem?)przypadl nam w udziale! pozdrawiam

  2. norberts pisze:

    siostry Łokietki! heh

  3. Julia pisze:

    Magda, no to jestesmy łokcianymi siorami 🙂 gumowego szutru zycze:)

  4. Bogus pisze:

    Węglarz, ale dlaczego?!! znowu?!! oby to był ostatni raz! bo ja z kolei nie zabiorę Cię do Kampinosu 😉

  5. Ania K pisze:

    no… Magda! uważaj tam na siebie! bo nie zabiorę Cię na piwo jak wrócisz 😉

  6. Ela pisze:

    I jak dzielny sanitariusz.

  7. Asia pisze:

    To musiało boleć… Szybkiego powrotu do zdrowia

Design: ITidea
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV