Tsumeb pełen wrażeń, czyli co nowego w Namibii

2 i 3 grudnia 2010, Tsumeb

Miesiąc niespodziewanie zmienił nazwę z listopada na grudzień. Minął 16-sty dzień naszego pedałowania po afrykańskich drogach i bezdrożach. Nasze nogi zdecydowanie wymagały odrobiny odpoczynku, a Tsumeb był do tego dobrą okazją.

30 września 1934 osiągnąłem TSUMEB, najdalej na północ leżące osiedle ludzi białych w południowo zachodniej Afryce. – pisał Kazimierz Nowak w „Na Szerokim Świecie”.

Nowak spędził w Tsumeb ponad tydzień. Zatrzymał się w misji katolickiej, odebrał pocztę, która czekała na niego „poste restante”. Postanowiliśmy pójść w ślady Nowaka. Poczta niestety na nas żadna nie czekała, za to dzielnie sprawdziliśmy emaile korzystając z tutejszych kafejek internetowych. Pozostała zatem kwestia noclegu.

Misji katolickiej jako tako w Tsumeb już nie ma, jest za to kościół katolicki p.w. Św. Barbary. Przy nim mieszkają siostry, które w Tsumeb prowadzą centrum opiekujące się sierotami. Siostry dysponowany też dwoma pokoikami gościnnymi, z których postanowiliśmy skorzystać. W każdym pokoiku po dwa lekko szpitalne łóżka, stoliczek, umywalka oraz prysznic, czyli dokładnie to, czego potrzebuje strudzony podróżny.

Kościół św. Barbary jest jednym z dwóch kościołów w Tsumeb. Drugi p.w. św. Franciszka nie jest już używany i stoi zabity deskami około 100 metrów od kościoła św. Barbary. W roku 1934, w którym Tsumeb odwiedził Nowak, kościoła św. Franciszka zresztą jeszcze nie było. Byliśmy więc we właściwym miejscu. Siostra Leoni, która nas ugościła, niestety w Tsumeb była od dość niedawna. Pechowym zbiegiem okoliczności ojciec Heller, który przez długie lata był jedynym kapłanem katolickim w Tsumeb, tydzień przed naszym przybyciem przeszedł na emeryturę i został w związku z tym przeniesiony do Walvis Bay. Tym sposobem Tsumeb zostało pozbawione katolickiego księdza a my możliwości wypytania go o stare dzieje. Co więcej, urodzona w Niemczech Siostra Leoni nie była w stanie doczytać się staroniemieckiego stylu pisma, w którym po niemiecku do Nowakowego dziennika wpisał się ówczesny ksiądz.

Smutkiem napawa patrzenie się na wymarły TSUMEB. Rdza zjada szyby kopalni miedzi, które od lat zamarły w bezruchu. Liczne kominy nie dymią i robią wrażenie wysokich drzew, rażonych piorunem, który siłą gromu pozbawił je gałęzi i listowia. [..] Przeliczne sklepy o oknach zabitych deskami – kilka zaledwie otwartych. Jedno z tych licznych osiedli-trupów jakich bez liku widziałem w Afryce – tak pisał Nowak w „Na Szerokim Świecie”.

Współczesny Tsumeb robi zdecydowanie lepsze wrażenie. Jest zgrabnym czystym miasteczkiem, w którym można znaleźć mniej więcej wszystko, co w podstawowym zakresie potrzebne człowiekowi do życia – sklepy, restauracje, bary, stacja benzynowa, supermarket, parę gesthousów, a nawet muzeum. Pełnia cywilizacji na tle miasteczek, które do tej pory mieliśmy okazje zobaczyć. Nad miastem góruje wieża windowa nieczynnej już kopalni. Niegdyś kopalnia zajmowała się wydobyciem głównie miedzi, choć z wydobywanych rudach można było uzyskać pierwiastki zajmujące sporą cześć tablicy Mendelejewa. Problemem kopalni jest jednak woda, która zalega pod ziemią na ogromnym obszarze Afryki od Johannesburga i ciągnie się daleko na zachód ujawniając się m.in. w znajdującym się paręnaście kilometrów na północ od Tsumeb jeziorze Otjikoto. W trakcie działania kopalni wodę wypompowywały dwie ogromne działające non stop pompy. W końcu jednak woda wygrała i kopalnię w Tsumeb oraz kopalnię w pobliskim Kombat trzeba było zamknąć i to nawet zanim Nowak do tych miast dotarł.

W naszych poszukiwaniach Nowakowych dotarliśmy też do leżącego w pobliżu kościoła św. Barbary „Tsumeb Muzeum”. Muzeum w mieście, w którym nie ma nawet kina to na tyle duża rzadkość, iż nie trzeba używać w nazwie żadnych dodatkowych przymiotników, by określić jego zbiory. A te są zadziwiająco bogate i obejmują wystawy etnograficzne poświęcone poszczególnym plemionom zamieszkujących Namibię, takim jak Buszmeni, Ovambo, Herero, Damara i innym. Kolejna sala poświęcona jest w dużej mierze okresowi do pierwszej wojny światowej, kiedy to Namibia była kolonią niemiecką i obejmuje m.in. sporo eksponatów wojskowych związanych ze stacjonującą w Namibii „Schutztruppe”. Ciekawostką są wydobyte z dna jeziora Otjikoto armaty tejże Schutztruppe, która pozbyła się ich w wrzucając do jeziora w trakcie odwrotu po jednej z nieudanych kampanii. Kolejna sala poświęcona jest górnictwu w Tsumeb – jest tu wystawa około 200 minerałów, które wydobywała kopalnia w Tsumeb. Co ciekawe około 10 z nich nie występuje nigdzie indziej na świecie. Całość dopełnia sporo ciężkiego sprzętu górniczego ustawionego wokół muzeum.

Kustoszem muzeum okazała się pani Bruns, mama Haiko Bruns, u którego poprzez CouchSurfing mieliśmy okazje gościć w Windhoek. Haiko pomógł nam też w transporcie nas samych i zepsutego roweru do Gobabis, dokąd nie dociera żadna komunikacja publiczna. Poszukiwania w muzeum objęły przejrzenie kronik kopalnianych z roku 1934 oraz kilka telefonów do okolicznych ludzi w wieku na tyle podeszłym, by potencjalnie pamiętać Kazimierza Nowaka. Niestety kroniki kopalniane nie odnotowały faktu odwiedzin Nowaka. Pani Shatz, synowa dyrektora kopalni i przy okazji fundatorka muzeum w Tsumeb, osoby Nowaka nie kojarzyła. Tak samo pani Hellinghousen (matka Guntera, na którego farmie mieliśmy okazje gościć parę dni wcześniej!), mimo stosownego wieku. Jak widać, nie jest łatwo szukać Nowaka w Afryce.

Przy okazji naszła nas drobna refleksja, że Nowak w Namibii wyciął nam niezłego figla podróżując konno zamiast rowerem. Podróżowanie koniem było w owych czasach czymś zupełnie normalnym, coś jak dziś podróżowanie samochodem. Koni była masa, więc Nowak nie wyróżniał się na tyle, by wryć się w ludzką pamięć i zostać w niej na długie lata. Tam gdzie Nowak podróżował rowerem musiał robić wrażenie mniej więcej takie, jakie zrobiłoby dziś U.F.O. lądujące na poznańskiej czy warszawskiej starówce. Nawet w dzisiejszych czasach my, podróżując przez Namibię, jesteśmy czymś na tyle niezwykłym, że ludzie chwytają się za głowy z niedowierzenia, gazety piszą o nas artykuły, a przygodnie napotkani obcy ludzie proponują nam nocleg na swoich farmach. Może i Nowak podróżując na koniu lepiej wtapiał się tłum (a przynajmniej bywał brany za misjonarza lub poborcę podatkowego), ale nam niestety utrudnił tym samym pracę.

Muzeum w Tsumeb wydało nam się też najstosowniejszym miejscem w mieście do umieszczenia Nowakowej tabliczki [dla etapu Namibia II tabliczki wykonała firma Grawek z Poznania – pt]. Po konsultacjach z panią Bruns uznaliśmy, że tabliczka będzie pasować w sali poświęconej górnictwu w Tsumeb. Zostanie ona ujęta w jedną ramkę z kserokopią wpisu do Nowakowej księgi przez dyrektora tsumebskiej kopalni i umieszczona tamże przez panią Bruns. Przy tej okazji tabliczkę chcielibyśmy dedykować jej sponsorowi, p. Jerzemu Sińczukowi . Serdecznie dziękujemy za wsparcie udzielone naszemu etapowi.

W relacji z Tsumeb nie sposób pominąć drobnego epizodu, jakim była nasza wycieczka do lokalnego baru ‘Etosha Caffe’. Miejsce znaleźliśmy na skądinąd doskonałych mapach Tracks4Africa. Na wejściu widniał napis „members only”, co spowodowało u nas moment zawahania. Na szczęście ktoś do nas zamachał, żebyśmy weszli do środka. Jak się potem okazało widział nas dzień wcześniej na rowerach, a teraz rozpoznał po koszulkach. Na miejscu spotkaliśmy większość okolicznej śmietanki biznesowej Tsumeb. Szczególnie w naszej pamięci utkwił pan Martin, właściciel jednej z większych w Namibii firm ochroniarskich, który co chwila wznosił toasty różnorakimi namibijskimi i nie tylko specjałami. 4 godziny później, nie zostawiwszy w barze nawet jednego namibijskiego dolara, najedzeni i w doskonałych humorach wróciliśmy na pobliskie pokoje do sióstr. Efekt naszego wieczoru w barze był zaskakujący. Następnego dnia w co drugim sklepie zwracano się do nas po imieniu mimo, że nie mieliśmy na sobie Nowakowych koszulek. Było to naprawdę zadziwiające :-).

Tego wieczoru poznaliśmy też Wernera, który prowadzi lokalną gazetę tsumebską i z którym umówiliśmy się na sesję foto kolejnego dnia. Nasz całkiem owocny pobyt w Tsumeb dobiegał niestety końca. Kolejnego dnia bowiem ruszamy w drogę w stronę słynnego Nowakowego jeziora Otjikoto.

[Filip Kierzek]

.

Special thanks to guys at Tracks4Africa for providing us with a set of very accurate maps of whole of Africa and for Willem Coetse for arranging it.

Big thanks to Martin from Tsumeb for introducing us to everybody in town.

.

Opisy zdjęć:

IMGP7554.JPG – Skrzynka pocztowa przed budynkiem poczty w Tsumeb przypomina nam o zbliżającym się terminie przekazania pałeczki etapowi Angolskiemu.

IMGP7527.JPG – Silnik parowy przed Muzeum w Tsumeb.

IMGP7526.JPG – Muzeum w Tsumeb zawiera dużo eksponatów związanych z działalnością tutejszej kopalni.

DSC02906.JPG – Poczta w Tsumeb. Tutaj na Nowaka czekały listy od żony. Dzisiaj poste restante wygląda zupełnie inaczej – masa skrzynek pocztowych.

DSC02892.JPG – Chinina  (Muzeum w Tsumeb), za czasów nowaka byla najbardziej skutecznym ze znanych leków na malarie.

DSC02890.JPG – Zdjęcie pamiatkowe z Siostrą Leoni przed kościołem w Tsumeb.

P1170911.JPG – Pogoda nas nie rozpieszczała. Termometr w cieniu. Cienia na trasie brak.

P1170899.JPG – Koścół św. Barbary od drugiej strony.

P1170896.JPG – Róźne maszymy górnicze przed Muzeum w Tsumeb.

P1170890.JPG – spokojny pokoik na katolickiej misji

P1170885.JPG – Gablota z ówczesnymi dyrektorami kopalni w Tsumeb.

P1170872.JPG – Armaty Niemieckie z Jeziora Otjikoto.

DSC02878.JPG – docieramy do tsumeb

DSC02875.JPG – słońce tego dnia dawało się nam nieżle we znaki

IMG_9196.JPG – Siostra Leoni zarządza tutejszymi włościami kościelnymi.

IMG_9192.JPG – Kościół św. Barbary w Tsumeb. Budynek kościoła stał już za czasów Nowaka.

IMG_9141.JPG – Armaty wyjęte z przez nurków z jeziora Otjikoto.

IMG_9121.JPG – Bar w Tsumeb – foto grupowe z Panem Martinem.

IMG_9108.JPG – W barze w Tsumeb.

IMG_9091.JPG – Święta Barbara, patronka kościoła w Tsumeb. W tym kościele Nowak był na mszy świętej.

IMG_9088.JPG – Muzeum w Tsumeb – Pani Bruns pomaga nam przeszukać archiwum kopalni.

Comments are closed.

Design: ITidea
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV