Aktualnie oglądasz kategorię: Etap 10. – RPA I

All-Incusive | Republika Południowej Afryki i ślady Nowaka

O Polonii na południu Afryki, podróży Kazimierza Nowaka, zmaganiach ekipy Elizy Czyżewskiej z przeciwnym wiatrem… Południowa Afryka, czyli 10 etap sztafety, polecamy...

„Wiadomości Polonijne” z Johannesburga o Sztafecie„Wiadom„Wiadom„Wiadom„Wiadom„Wiadom„Wiadom„Wiadom„Wiadom

Zapraszamy do lektury obszernego artykułu Janka Kopcia i Barbary Kukulskiej w czasopiśmie polonijnym wydawanym w RPA (wersja pdf...

Południowoafrykańskiej prasówki ciąg dalszy

Uczestnicy etapu X od kilku dni są już w Polsce, nie znaczy to jednak, że w RPA o nich zapomniano. Obszerny artykuł Ory Laubscher z „Suidernuus / Southern Post Hermanus Times”. Dziennikarka ewidentnie chwyciła Nowakowego...

O Sztafecie w południowoafrykańskim „Die Hoorn”O Sztafecie w O Sztafecie w O Sztafecie w O Sztafecie w O Sztafecie w O Sztafecie w O Sztafecie w O Sztafecie w

Artykuł z 30 września 2010 roku w południowoafrykańskiej gazecie „Die Hoorn” ze zdjęciem uczestników etapu X:...

I chwila trwa („poostatnia” relacja z etapu X)

Panie Kazimierzu, melduję, że zadanie zostało wykonane! Etap 11 już się rozpędza i nabiera rumieńców … a tymczasem my już z Cape Town opowiemy Wam jeszcze o naszej ostatniej misji na Cape Agulhas. „1 maja 1934 roku wczesnym rankiem złożyłem namiot i wyruszyłem w powrotną drogę” 29 września 2010 wczesnym rankiem złożyliśmy swój namiot, ale… Nie tak szybko! Zanim wyruszyliśmy w...

Chwilo, trwaj! (ostatnia relacja z etapu X)

„Idź śmiało przez życie i rób byczą minę. Łap szczęście za żebra i duś jak cytrynę.” dedykacja dla nas od pana Józefa Wisz – Lisowskiego Wiemy, że zapewne wieść o tym, że dotarliśmy już na Cape Agulhas obiegła pewnie wszystkich, ale zanim to, jeszcze na chwilę chcemy zabrać Was do miejsca bardzo bliskiego naszej czwórce. Posłuchajcie więc :). „(…) już wiemy, że w...

Zanim była meta..

A tymczasem w drodze do Swellendam, czyli trochę o tym jak historia lubi się powtarzać. „Barrydale – miasteczko leżące przed tak zwanym TRADOUW – PASS – czyli przejście przez łańcuch gór. Bałem się trudu – a tym czasem to przejście dość łagodne – raczej spad – a zaledwie trochę wspięcia. (…) Osiągnąłem Swellendam. Stanąłem w misji – gdzie zapowiedział mię biskup...

Wiadomość z ostatniej chwili! W dwóch oceanach na raz

SMS z RPA: „A więc meldujemy, iż stoimy jedną nogą w Oceanie Indyjskim, drugą w Oceanie Atlantyckim. Dnia 28.09.2010 o godz. 17:51 po 1698 km X etap Afryki Nowaka na...

Istny ocean gór (dzień 323-325)

19 kwietnia 1934 – 22 września 2010 Trasa: Oudtshoorn – Calitzdorp Droga biegnie wzdłuż południowych stoków Małych Zwartberg – pastwiska – pólka paszy – tytoniu i jarzyn. Miejscami widać pasące się strusie – ot – a drogą pędzą szalone auta i taki kurz wzbijają, że aż się ślepnie, a w ustach błoto. Droga przepiękna i bardzo łaskawa. Niestety „nasz przyjaciel” wiatr odnalazł...

Oudtshoorn, polskie miasto na południu Afryki (dzień 321-322)

Nasz pobyt w Oudtshoorn zasponsorowały: Wilgewandel – holiday farm Turnberry Lodge Queen’s Hotel … a wszystko dzięki pomocy nieocenionej Marity:) OUDTSHOORN … … miasto Kazimierza Nowaka … W kwietniu 1934 roku Kazimierz przebywał w miasteczku Oudtshoorn i gościł u ówczesnego biskupa. Kierując się tym postanowiliśmy przeprowadzić małe śledztwo. W tym celu udaliśmy się do miejscowej...

Cztero- a nawet pięciogłos z przeprawy przez Swartberg Pass (dzień 320)

Dzień 320, niedziela, 19 września Kolejny dzień przywitał nas deszczowymi chmurami. Szybko zwinęliśmy namioty, czekała nas trudna, ale jakże piękna przeprawa – Wielki Zwartberg, czyli Góry Czarne, o których pisał Nowak: „bezludne zupełnie, nagie prawie…” Tym razem, nie odważę się opisać za wszystkich, co wspólnie zobaczyliśmy i przeżyliśmy 18. dnia naszej podróży. Czym dla...

Czas zmienić drogę (dzień 317-319)

317 – 318 dzień Sztafety Kazimierz Nowak: „8 marca br. wyjechałem z Johannesburga – czyli do wczoraj, to jest 6 kwietnia – a więc w niespełna miesiąc pokonałem przestrzeń 650 mil, czyli ok. 1040 km. Jest to naprawdę rekord, bo przeszkadzały deszcze, straszne drogi, dogorywający rower.” Eliza, Ewa, Dominik, Sławek: 1 września br. wyjechaliśmy z Johannesburga – czyli do wczoraj, to jest 16...

O akcji ratunkowej z Kimberley głośno aż w Szczecinie!

Okazuje się, że profesjonalizm Sławka Ciołczyka, który kilkanaście dni temu pomógł w ratowaniu ofiary wypadku drogowego w Kimberley, nie uszedł uwadze dziennikarzy nie tylko w RPA, ale i w Polsce! Najpierw był artykuł w „Diamond Fields Advertiser”, a dzisiaj w „Kurierze...

Dwie siostry we Three Sisters, dzień 314-317

314–317 dzień sztafety 1 kwietnia 1934 roku: „Dziś pod wieczór osiągnąłem miasteczko BRITSTOWN (…) jestem już ponad 170 mil na południe od Kimberley. (…) Tylko słońce tak pali – jak w dzień na pustyni. Droga straszna – dużo idę pieszo brnąc w grząskim piasku, a koło tylne w takim stanie, że ani nie wiem jak dojadę do Beaufort West.” 13 września 2010 roku: Dziś wczesnym...

Kraj, w którym ludzie wiatrem żyją (dzień 311-313)

Dzień 311-313, 10-12 września 2010 Za nami już ponad 600 km drogi, następne kilometry to podróż, przez południowy skrawek pustyni Kalahari – kraj, gdzie ludzie i zwierzęta zawdzięczają życie tylko wiatrom, które stale wieją. Jeśli pustynia, to zapewne mroźne noce, a być może i przecudowne wieczory, kiedy mleczne światło księżyca wysrebrzy pustynię i zmieni ją w krainę czaru, bajkę...

Z wizytą u „najlepszych przyjaciół”

„Once, long ago, there was great sorrow in the land. A kindly spirit, taking pity on the people and their troubles, descended from the heavens carrying a huge basket filled with diamonds. The spirit flew over the Vall River, from Delport’s Hope to Barkly West and beyond, scattering handfuls of diamonds as it went. On reaching the place now called Kimberley, the spirit got caught in the branches of a great camel...

Nic dwa razy się nie zdarza? (dzień 305-307)

A jednak. Kolejny dzień powitał nas tradycyjnym powiewem w twarz. Dzień 4 – przed nami jedynie 80 kilometrów. Zachowaliśmy tradycyjne ustawienie Eliza z Dominikiem parli na wiatr przodem, Ewa w środku, a Sławek zamykał naszą kolumnę. Tradycyjne okazało się też to, co spotkaliśmy po drodze, po lewej sawanna, po prawej sawanna, a wszystko to odgrodzone od drogi wysokim drutem kolczastym....

1-3 września, 302-304 dzień sztafety

Poszły konie po betonie… Środa, godzina 9.00. W Afryce pierwszy dzień wiosny. Sakwy spakowane, twarze nasmarowane, rękawice na dłoniach – czas ruszać! Ważny punkt naszego pobytu w Joburgu – Deutsche Schule szkoła, którą w czasie swojej podróży odwiedził Kazimierz Nowak. Na wejściu zostaliśmy wylegitymowani przez ochronę szkoły. Ochoczo opowiedzieliśmy im co nas sprowadza w...

Szła dzieweczka do laseczka, czyli przekazanie pałeczki na ludowo! (dzień 298-301)

Dzień 298-301,  27-31 sierpnia 2010 Ku granicy oceanów Chórem wyrecytujemy: zdawaliśmy sobie sprawę, że przedsięwzięcie jest nie tyle śmiałe, co szalone, chęć poznania Afryki była jednak zbyt wielka, byśmy mogli się jej oprzeć. Decyzja podjęta. Trzeba jechać! Piątek, 27 sierpnia godzina 15:45 po wielu perypetiach udało nam się spakować i pojechać na lotnisko, tam szybki przelot do Paryża,...

Ekipa etapu 10. w drodze do Johannesburga! (i w „Kurierze Szczecińskim”)

Dziś popołudniu wylecieli do Afryki uczestnicy 10. etapu sztafety śladami Kazimierza Nowaka. Eliza, Ewa, Dominik i Sławek w niedzielę w Johannesburgu przejmą pałeczkę od zbliżającego się już do swojego finiszu, zasłużonego składu etapu 9. Za nową zmianę zaczynamy trzymać kciuki (za starą ekipę nie przestajemy) i życzymy jej uczestnikom powodzenia w podróży. Tym mocniej, że to właśnie oni...


««« Wcześniejsze wpisy

Design: ITidea
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV