Kącik Miłośnikow Sprzętu – Jak ubrać się na rower na Saharę?

Zacznę od tego, że na Saharę najlepiej wybrać się zimą, czyli w miesiącach listopad – grudzień – styczeń. Wcześniej panują tu upały nie do zniesienia (szczególnie na rowerze), a wczesną wiosną zaczynają się burze piaskowe, powodowane przez słynny wiatr gibli.

Zimą w ciągu dnia na pustyni temperatura jest całkiem przyjemna, waha się w zakresie 20–30 st. Odczuwanie ciepła zależy w dużej mierze od wiatru. Im mocniej wieje, tym zimniej (nie dotyczy to gibli, który niesie gorące powietrze). W ciągu blisko dwóch miesięcy spędzonych na Saharze libijskiej mieliśmy raptem kilka dni pochmurnych, tak więc na brak słońca nie można narzekać. Za to noce są w tym okresie stosunkowo chłodne. Temperatura spada do zera, o świcie mogą zdarzyć się przymrozki. Jak zatem przygotować odzież na takie warunki?

Przede wszystkim cyklista powinien zabrać ze sobą możliwie jak najmniej rzeczy, aby mieć jak najlżejszy bagaż. Rzeczy z bawełny są bardzo wygodne i przyjemne, jednak tu nie przydadzą się. Bawełna chłonie wilgoć ze spoconego ciała i schnie bardzo długo. Najlepiej sprawdzają się koszulki z nowoczesnych sztucznych materiałów. Nas firma BMC Nowatex wyposażyła w tzw. bieliznę skinlive – po jednym t-shircie z krótkim i długim rękawem. Nosimy je na okrągło, zarówno w dzień, podczas jazdy, jak i wieczorami, a także śpimy w nich. Faktycznie, szybko schną, nie wydzielają żadnego nieprzyjemnego zapachu, nawet po kilku dniach noszenia non stop.

Sama taka koszulka w wietrzne dni jednak nie wystarcza – trzeba założyć cos jeszcze, aby uchronić się przed nieprzyjemnie chłodnym wiatrem. Polar to za dużo, a zwykła wiatrówka zatrzymuje wilgoć. I tu najlepsze są specjalistyczne kurtki przeciwwiatrowe uszyte z „oddychającego” materiału. Te nasze po złożeniu są tak małe, że mieszczą się w zaciśniętej pięści.

Warto zaopatrzyć się w odpowiednie spodnie. W kulturze saharyjskiej w złym tonie jest jeździć w krótkich spodenkach – dlatego dobrze mieć przewiewne, szybko schnące długie spodnie, najlepiej z elastycznego materiału, który nie krępuje ruchów. Pod nimi obowiązkowe majtki z wkładką, tzw. pieluchą, umożliwiającą komfort przy całodziennej jeździe na rowerowym siodełku.

Na wieczór trzeba ubrać się cieplej. Popularne do niedawna polary ustępują nowoczesnym windstoperom, które zajmują mniej miejsca i lepiej chronią przed wiatrem. Warto mieć także kurtkę z goreteksu. Ostatecznie i tak wszyscy przy ognisku obozowym wskakują do ciepłych śpiworów.

A buty? Ja jeżdżę najczęściej w sandałach, ale często przydają się także półbuty trekingowe, które dostaliśmy od firmy Bergson.

Dominik Szmajda

Comments are closed.

Design: ITidea
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV