Wjeżdżamy w Hamadę, hamada wjeżdża w nas (dzień 15-18)Day 14-26, November 18-30thGiorni: 14-26, il 18-30 novembreJour 14-26, 18-30 novembre

Gratka dla geologa

Wiatry sieką wściekle, jedziemy przez olbrzymie „żużlowisko”. Wszędzie połacie żwiru, trzeszczącego, chrzęszczącego. Jest ciężko. Olbrzymie, chrupiące, kamienne rżysko iskrzące się w prażącym słońcu. Łańcuchy zaczynają trzeszczeć, łożyska skrzypieć. Każdy na swoim „Brenaborze”, pochylony nad kierownicą stalowego buldożera na potężnych bieżnikach, drąży korytarze w tym przestworze bez końca.

Hamada to tak naprawdę olbrzymi skalny płaskowyż leżący na wysokości 500-600 m n.p.m. Po tej otwartej przestrzeni, martwej i skalistej, praktycznie nieustannie przetaczają się niczym nie zatrzymywane masy powietrza pędzone przez wiatr z zawrotną prędkością. Szaleją sztormy i huragany. Czemu zawsze w kierunku przeciwnym do naszego kursu? Pozostanie to pewnie na zawsze zagadką. Cóż, jak mawiają, taka karma. Widoki na hamadzie są tak obce przybyszowi z Europy, że po kilku godzinach przemierzania tego niezmiennego krajobrazu przybysz ów zaczyna się cieszyć, że tlen i atmosfera są nadal obecne, bo reszta zmiennych nie wskazuje na obecność jakiejkolwiek formy życia.

Hammada

Czasem dla odmiany wjeżdżamy w uadi, czyli koryto jakiejś dawno wyschniętej rzeki. Później znów brniemy przez totalne rumowisko żużlowe. Widok nie zmienia się przez kilka godzin wcale. Natomiast powierzchnia, po której jedziemy, jest na tyle twarda, choć wyboista, że poruszamy się naprawdę szybko. Żartujemy, że opisanie tego miejsca w barwny sposób powinno być zadaniem na zaliczenie dla studentów dziennikarstwa. Zbyszek mówi, że wygląda to tak, jak byśmy jechali przez pole uprawne ze skamieniałymi ziemniakami.

Pustynia potrafi zaskakiwać kolorami. Podłoże jest fioletowe, a podnóża i zbocza gór zielonkawe. Czasem podnóża gór są białe i wtedy wydają się być przysypane śniegiem lub obsypane solą, zupełnie jakby jakaś dawna karawana zgubiła tu swój ładunek. Im bardziej zbliżamy się do ramli, czyli miejsca, gdzie jest już tylko piasek, tym ciężej się jedzie. Piasek jest coraz głębszy. Na jednym z biwaków Zbyszek wjechał w tak kopny piach, że rower stał tam sam bez niczyjej pomocy przez całą noc.

Jazda korytem okresowej rzeki

Martwotę kamienistego krajobrazu urozmaicają nam dwie studnie, które odnajdujemy nie bez problemów nawigacyjnych. Studnie te znaczą szlak pustynnej przeprawy Kazimierza Nowaka i są wymienione w jego relacjach. Na naszych amerykańskich mapach pozycje geograficzne tych miejsc kompletnie się nie zgadzają. Natomiast ustalamy z tubylcami, których z rzadka spotykamy, gdzie dokładnie te studnie się znajdują. Pierwsza to Bir Amasin, położone w małej uroczej kotlince źródło wody z dwoma palmami, studnią i płytkim kamiennym basenem do pojenia wielbłądów. Woda jest tam bardzo czysta i lekko słonawa, czyli lepsza niż w opisach Kazika Nowaka (strona 41 książki, 4 wydanie). Rozbijamy się tam na wieczór obozem, kąpiemy z rozkoszą i wchodzimy na szczyt pobliskiego płaskowyżu, aby rozpoznać ukształtowanie terenu na kierunku kolejnego dnia jazdy.

Bir Massin

Druga studnia, Bir In Azar, to pustynna studnia głębinowa wyposażona w wątpliwej urody trójnogi żuraw służący do wyciągania wody, która spoczywa kilka metrów pod powierzchnią ziemi. Nazwa Bir In Azar wzięła się od imienia legendarnego, nieżyjącego już, najbardziej znanego w tym rejonie Sahary marabuta, który właśnie w tym miejscu zbudował swoją pustelnię, aby zgłębiać wiedzę tajemną o dżinach i absolucie. Zaskakuje nas tylko wygląd i otoczenie tej studni, zupełnie niezgodne z opisami z książki (strona 43, wydanie czwarte). Woda jest zimna i smaczna. Zbyszek wyciąga ze studni parcianym sznurem pełną samochodową dętkę wody, która spełnia funkcję wiadra. Później, żeby nie marnować wody, przelewa zawartość dętki do metalowego koryta, które służy do pojenia wielbłądów.

Kolejna studnia na naszej drodze

Tego samego dnia wieczorem toczymy zaciekły spór z kierowcą eskortującej nas toyoty o kurs i tempo dalszej drogi. Zupełnie tak jak Kazik 78 lat temu darł koty z prowadzącym karawanę Alim, z którym, chcąc nie chcąc, przemaszerował większość odcinka Ghadames–Ghat. Jest nerwowo, amerykańskie mapy zawodzą, termin upływu ważności wiz nieuchronnie się zbliża, a Mohammed myli się w podawaniu odległości o jakieś pół dnia jazdy rowerem przez pustynię (30 kilometrów) i proponuje trasy, które na naszym GPS-ie rysują fantazyjne zygzaki. My chcemy iść bliżej granicy algierskiej, kierowca proponuje lepiej mu znany wariant z najkrótszym przejściem przez piaszczystą ramlę. Pomni doświadczeń Kazika, który w efekcie sprzeczki odłączył się od karawany, a potem pokornie do niej powrócił, w końcu ustalamy, że zaufamy Mohammedowi. Nie mogę mu jednak odpuścić ewidentnego zaniedbania związanego z brakiem telefonu satelitarnego, zwłaszcza że ten po 3 dniach zostaje nam na hamadę dostarczony. Jest tylko jeden szczegół – nie działa.

Droga przez hammadęIn the desert

Fadel has not been riding for 3 days. However he said: “I will never forget Kasimier Novak in my life”.

They are leaving Ghadames! They are supposed to spend maximum 12 days in the desert.

But how to survive 12 days in the desert? Liofilizated meals, energetic bar, few kilograms of fresh food are filling our bicycle purses. 35 liters of water should be enough at least until the next well

– We are riding into the hamada and the hamada is riding into us – Piotr Sudoł will say a few days later. It’s a gigantic rocky plateau lying at 500-600 m a.s.l. Practically non-stop at a dizzy speed the masses of air are rolling driven by the wind at an open, dead and rocky space. Hurricanes and storms are raging. Why always in the opposite direction to ours? Probably it will remain a riddle forever.

The differences in temperatures in the day and night are enormous. Everywhere a gravel tract. It’s hard. The chains starts to break, the bearings to groan.

Fadel has not been riding for 3 days. However he said: “I will never forget Kasimier Novak in my life” and he gave up the idea of crossing the desert on bicycle.

The Poles stop over two wells, tracing the Nowak’s route from Ghadames to Ghat. Thirsty like he was they draw a refreshing, drinking water. And like him – they are condemned to conduct disputes over their further journey with their obligatory companionship. For Nowak it was the man leading the caravan – Ali, today for his imitators – the driver of the escorting Toyota, who to make matters worse forgot about taking the satellite telephone.

They ride from dawn to dusk– in average above 5 hours a day of pure ride, they pitch the tents and from the gathered small thorny bushes they light a fire. They prepare a salad from the vegetables and a goulash from the dried camel, mutton and goat meat. They get more vigour from a strong tea or a cordamon coffee.After eating they rest wrapped in their sleeping bags. In jackets, polar fleece blouses, hats – all their warm clothes

– The day was clear and cold – wrote Nowak 78 years ago to his wife. – I had a good supper today. Like everyday a cooked flour and a goulash to it from a piece of gazelle, that Ali received from these Touaregs who took to Ghadames my postcard for you. Then tea – and there are still cigarettes! If I could earn here, I wouldn’t hurry to people and to this Ghat, where I’m heading to.

It took him a month to go from Ghadames to Ghat, the section where all the solar system planets have their own landscapes. He pressed ahead alone without knowing what will happen next.

– Did we understand that? – wonder his imitators. – I doubt. We hardly came across this extraordinary feat. Escorted by a car, using the improvements of the civilisation in the form of professional globetrotter equipment.

Finally after 13 lucky days they reach an asphalt road, they will arrive to Ghat in two days. They don’t know that a sad surprise is waiting for them.In deserto

Da tre giorni Fadel non va più però ha detto: „I will never forget Kasimier Novak in my life”. Partono da Ghadames! Passeranno al massimo 12 giorni nel deserto.

Ma come sopravvivere 12 giorni nel deserto? Cibi in polvere, bastoncini di cioccolato energetici, chili di cibo fresco che riempiono i sacchi. 35 litri dell’acqua dovranno bastare almeno ad un pozzo prossimo.

”Entriamo in un hammada e l’hammada entra dentro di noi” – dice Piotr Sudoł. L’hammada è un grande altopiano all’altezza di 500-600 metri sul livello del mare.

Attraverso questo spazio aperto, morto e roccioso passano le masse d’aria stimolata dal vento rapito. Infuriano le burrasche e le tempeste. Ma perché sempre in direzione opposta alla nostra? Questo resterà probabilmente un mistero per sempre.

Le differenze tra temperature del giorno e della notte sono colossali. La ghiaia è dappertutto. È duro. Le catene di biciclette cominciano a scricchiolare ed i cuscinetti a cigolare.

Da tre giorni Fadel non va più però ha detto: „I will never forget Kasimier Novak in my life” ed ha rinunciato a continuare ad attraversare il deserto in bicicletta.

I Polacchi si fermano ai due pozzi che nei tempi di Nowak segnalavano l’itinerario da Ghadames a Ghat.

Così come Nowak, i ciclisti attingono l’acqua potabile e rinfrescante al pozzo. E così come lui, sono condannati a condurre una lite sul riprendere il cammino con una compagnia forzata.

Per Nowak è stato Ali – che conduceva la carovana, per i seguaci di Nowak – un autista della Toyota che li scortava e che, come se non bastasse, ha dimenticato il telefono di satellite.

Stanno andando dall’alba al crepuscolo – con la media di 5 ore dell’andare vero e proprio. I ciclisti piantano le tende, accendono il fuoco dai prugni raccolti. Preparano un’insalata di legumi ed un gulasch di carne secca di cammello, montone e capra. Un tè forte oppoure un caffè al cardamomo gli danno il vigore.

Dopo il mangiare, si sdraiano infagottati in sacchi a pelo, vestiti di giacche, casacche e berretti – si mettono addosso tutti gli abiti pesanti che hanno.

– ”Oggi, il giorno era chiaro e freddo” – scriveva Nowak a sua moglie 78 anni fa.- ”Ho magiato una cena buona. Come tutti i giorni, la farina cotta ed il gulasch di gazzella, di cui carne Ali ha ricevuto oggi dai Tuareg che hanno portato a Ghadames la cartolina per te. Poi, il tè – e ci sono anche le sigarette! Se avessi potuto guadagnare qui, non mi sarei sbrigato tanto né alla gente, né a questa città di Ghat alla quale vado.”

Nowak ha fatto il percorso da Ghadames a Ghat in un mese. Questo tratto abbonda dei paesaggi di tutti i pianeta del Sistema Solare. Nowak andava avanti a fatica, da solo e non sapeva cosa aspettare.

”Ma, abbiamo veramente capito cos’ha fatto Kazimierz Nowak?”– si riflettono i suoi seguaci. ”Dubito. Noi, ci siamo avvicinati solo un po’ a questa sua impresa grande. Scortati dalla macchina, approfittando dalle invenzioni di civilizzazione, quali un equipaggio di globe-trotter professionale”.

Finalmente, dopo 13 giorni i ciclisti raggiungono la strada di asfalto. A Ghat arriverrano fra due giorni. Non sanno però che lì aspetterà una brutta sorpresa.

Dans le désert

Depuis 3 jours Fadel ne roule pas. Par contre il a dit: “Je ne vais jamais oublier Kasimier Novak dans ma vie”.

Ils partent de Ghadames! Ils vont passer maximum 12 jours dans le désert.

Mais comment survivre 12 jours dans le désert? Les repas lyophilisés, les barres énergétiques, quelques kilogrammes de nourriture fraîche remplissent nos besaces. 35 litres de l’eau devraient suffire au moins jusqu’à la prochaine puits.

– Nous entrons dans la hamada, la hamada entre dans nous – dira quelques jours après Piotr Sudoł. C’est un gigantesque plateau rocheux situé à 500-600 m au-dessus du niveau de la mer. Dans l’espace ouverte, morte et rocheuse, pratiquement incessamment des masses de l’air circulent poussées par le vent à une vitesse vertigineuse. Des tempêtes et des ouragans enragent. Pourquoi toujours dans la direction opposée de la notre? Probablement ceci restera pour toujours un mystère.

Les différences de températures dans le jour et dans la nuit sont énormes. Partout un terrain de gravier. Le passage est difficile. Les chaînes commencent à crépiter et les roulements à grincer.

Depuis 3 jours Fadel ne roule pas. Par contre il a dit: “Je ne vais jamais oublier Kasimier Novak dans ma vie” et il a renonce à parcourir le désert a vélo.

Les Polonais s’arrêtent auprès de deux puits sur la route de Nowak de Ghadames à Ghat. Comme lui assoiffés ils puisent de l’eau rafraîchissante, tout à fait potable. Et comme lui – ils sont condamnés aux querelles sur la continuation de la route avec une compagnie obligatoire. Dans le cas de Nowak c’était Ali – l’homme qui guidait la caravane, aujourd’hui pour les imitateurs de Nowak c’est leur escorte – le chauffeur de Toyota qui en plus à oublié le téléphone satellitaire.

Ils roulent de l’aube jusqu’au crépuscule – en moyenne plus de 5 heures sur vélo, ils plantent les tentes, ils font du feu des branches épineuses. Ile préparent une salade des légumes et un goulache de la viande de chameau, de mouton et de chèvre. Du thé fort et du café avec cardamome leur donnent de la vigueur. Après la consommation ils se reposent embobinés dans leurs sacs de couchage. Dans les vestes, les polars, les bonnets – tous leurs vêtements chauds.

– Aujourd’hui le jour était clair et froid – écrivait Nowak il y a 78 ans à sa femme. – J’avais un bon réveillon. Comme chaque jour de la farine cuite, et le goulache de gazelle, que les Touaregs (ceux qui ont pris ma carte pour toi à Ghadames) ont offert au vieux Ali. Après du thé – et il y a encore des cigarettes! Si seulement je pourrais gagner de l’argent ici, je ne me dépêcherais pas vers les gens ni vers ce Ghat auquel je suis en train d’aller.

Nowak a traversé la distance de Ghadames à Ghat en un mois de temps, la route ou toutes les planètes du système solaire ont leur propres paysages. Il avançait tout seul en ne savant pas ce qui l’attend.

-Est-ce qu’on l’a compris? – se demandent ses imitateurs. – Je doute. On a à peine atténu un acte extraordinaire. Escortés par la voiture, en profitant des améliorations de la civilisation en forme de l’équipement professionnel de globe-trotters.

Enfin après 13 jours ils arrivent heureux à une chaussée d’asphalte, ils seront à Ghat dans deux jours. Ils ne savent pas qu’une désagréable surprise les attend.

Comments are closed.

Design: ITidea
Hosting: Seetech - Wdrożenia Microsoft Dynamics NAV